Szacuje się, że e-sąd może rocznie rozpatrywać nawet milion spraw. W 2010 r. Ministerstwo Sprawiedliwości planuje, że e-sąd zajmie się 400 tys. pozwów. To przyniesie wymiarowi sprawiedliwości 15 mln zł oszczędności (obsługa pozwów tradycyjnych kosztuje 21,4 mln zł, a pozwów online - 6,4).
Mniej pieniędzy na obsługę prawną wydadzą również powodowie zainteresowani odzyskaniem należności. E-sąd pozwala bowiem złożyć wiele pozwów jednocześnie. Operator telekomunikacyjny albo internetowy może więc pozwać zbiorowo swoich nieuczciwych klientów.
Postępowanie elektroniczne będzie dobrowolne. Powód może wybrać e-sąd i tradycyjny sąd. Ale odwołania od pozwu online będą rozpatrywane w dotychczasowy sposób. Elektroniczna droga sądowa sprawia, że skraca się znacznie proces sądowy. Samo złożenie wniosku zajmuje kilka minut. Ministrowi sprawiedliwości Krzysztofowi Kwiatkowskiemu zajęło to trzy minuty .
System elektronicznego postępowania sądowego jest przyjazny użytkownikowi. Mogą z niego korzystać osoby o niskiej świadomości prawnej. Zresztą to głównie o nich myślano, tworząc e-sąd. Takie osoby nie wiedzą, jak napisać pismo procesowe, pozew, skargę na decyzję urzędu. Tymczasem sporządzanie pozwu online polega na uzupełnieniu właściwych rubryk. Ryzyko nie dopełnienia formalności i odrzucenia wniosku jest na wstępie jest prawie zerowe.